Nasser Al-Attiyah - Toyota

Jeden z najlepszych kierowców rajdowych Kataru, którego pełna sukcesów kariera trwa już ponad 15 lat. Niezwykle uzdolniony (podobno bajońsko bogaty książę) zawodnik świetnie radzi sobie nie tylko w terenówkach (1. miejsce w Dakarze 2011 i 2015), ale i rajdówkach WRC, a także na... strzelnicy (jest trzykrotnym olimpijczykiem! - na igrzyskach olimpijskich w Sydney wywalczył 6. lokatę, cztery lata później w Atenach zajął pechowe 4. miejsce, ale w Londynie 2012 stanął wreszcie na podium). Jego pasją jest ponadto hodowla sokołów.

Urodzony 21 grudnia 1970 Nasser Saleh Al-Attiyah w latach dziewięćdziesiątych wygrał w Katarze bodaj wszystkie rajdy samochodowe, jakie tylko były do wygrania. W roku 1995 z powodzeniem spróbował swych sił za granicą swego kraju, zajmując czwarte miejsce w Rajdzie Dubaju. Od 2000 roku miłość do samochodów terenowych zaczął dzielić z namiętnym afektem do rajdówek WRC.

W ostatnich latach Al-Attiyah odnosił już prawdziwe, międzynarodowe sukcesy, m.in. w roku 2004 zajmował siódme miejsca w Rajdzie Szwecji, Nowej Zelandii i Francji; był czwarty w Australii i trzeci w Argentynie, zajmując ostatecznie siódmą lokatę w końcowej klasyfikacji Rajdowych Mistrzostw Świata Samochodów Produkcyjnych. W 2005 r. był już drugi., a rok później wywalczył pierwszą lokatę. W latach 2005-2007 bez kłopotu zdobywał tytuł Rajdowego Mistrza Środkowego Wschodu.

W "Dakarze" zadebiutował w roku 2005 za kierownicą BMW X5, ale w wyniku rolowania rajdu nie ukończył (doskonale jednak zaprezentował się m.in. na piekielnie trudnym, 7.etapie, na którym zajął miejsce drugie, tuż za Peterhanselem; aż do 9. etapu plasował się na 4. pozycji w "generalce"). Podobna sytuacja miała miejsce rok później. Ale w edycji 2007 wywalczył już doskonałą 6. lokatę, prowadząc BMW X-3.

W sezonie 2008 Al-Attiyah pokazał, że nie tylko Mitsubishi i Volkswagen liczą się w rajdach terenowych. Katarczyk jadąc z nową pilotką Tiną Thörner, wygrał m.in. Italian Baja, Saudi Arabia Hail Baja, Baja Spain Aragon, Hungarian Baja i UAE Desert Challenge, tym samym zwyciężając Puchar Świata FIA w rajdach cross-country oraz Międzynarodowy Puchar FIA w rajdach cross-country baja. Do pełni szczęścia zabrakło jedynie wyników na rundach Dakar Series - Central Europe Rally Al-Attiyah nie ukończył, a w PAX Rally zajął 5. lokatę, pokazując się jednak z wyśmienitej strony (w wywalczeniu wyższej pozycji przeszkodziła mu awaria na I etapie).

W Dakarze 2009 Al-Attiyah wystąpił w duecie z Tiną Thörner i od pierwszych etapów jechał znakomicie. Po pięciu etapach był liderem. Na pustynnym etapie VI z powodu przegrzewającego się silnika ominął partię wydm, gdzie zlokalizowany był jeden z obowiązkowych waypointów. Kara okazała się dotkliwa - jeden z głównych faworytów rajdu został zdyskwalifikowany!

Mimo nieudanego rajdu Katarczykowi zaproponowano przejście do zespołu Volkswagena, a ten skwapliwie skorzystał z propozycji. Włodarzom zespołu z pewnością śni się Dakarowe podium, na którym stoją trzej kierowcy Touaregów... Al-Attiyah, Sainz i de Villiers idealnie panują do tego scenariusza, choć w trakcie rajdów z kolegów mogą zamienić się w najgroźniejszych rywali...

Po przejściu do teamu VW Al-Attiyah udowodnił już swe ogromne umiejętności, zajmując 2. miejsce w Rally dos Sertões 2009 i długo prowadząc w prestiżowym Silk Way Rally. Niestety na 100 kilometrów przed metą  jego Touareg dachował, oddając wygraną... Sainzowi.

Rywalizacja Al-Attiyaha i Sainza przeszła już do historii z powodu nieokiełznanej ambicji obu zawodników. Choć na Dakarach 2010 i 2011 reprezentowali ten sam zespół, na trasie byli swoimi najgroźnijeszymi rywalami. Los sprawił, że podzielili się zwycięstwami - w edycji 2010 triumfował Sainz, a w 2011 - Al-Attiyah.

Po wycofaniu się Volkswagena z Dakaru, Katarczyk został na lodzie, czyli bez samochodu. Długo miał nadzieję na zakup fabrycznego Race Touarega, ale nic z tego nie wyszło. Skończyło się na tym, że na niecały miesiąc przed rozpoczęciem Dakaru 2012 Al-Attiyah ostatecznie dogadał się z Gordonem i w rajdzie zasiadł za kierownicą Hummera z numerem 300. Ich współpraca się jednak nie ułożyła i rozczarowany Al-Attiyah zrezygnował w trakcie rajdu z jazdy.

Amerykańskie rajdówki przypadły mu jednak do gustu. W Dakarze 2013 utworzył wraz z Carlosem Sainzem gwiazdorski team, dyspnujący dwoma buggy zbudowanymi przez Jefferies Racing. Auta okazały się jednak gorsze od kierowców i choć wygrywały oesy, nie dotrwały o mety zawodów.

W rajdzie Dakar 2014 Nasser Al-Attiyah ponownie wystąpił w barwach teamu X-Raid, do którego dołączył w ostatniej chwili - na miesiąc przed zawodami. Świetna rajdówka i znakomity kierowca - taki duet musiał zaowocować dobrym wynikiem. Al-Attiyah zwyciężył dwa etapy i ponownie stanął na podium Dakaru - tym razem na miejscu 3.

W sezonie 2014 Katarczyk próbował startów różnymi terenówkami, w pewnym momencie zapowiedział nawet, że w kolejnej edycji Dakaru będzie walczył o zwycięstwo Toyotą, ale skończyło się po staremu - w edycji 2015 ponownie poprowadził sprawdzone MINI, które dowiozło go na 1. miejscu do mety rajdu. Rozpoczęty z przytupem sezon okazał się jednym z najlepszych w jego karierze - po dakarowym triumfie Al-Attiyah sięgnął jeszcze po Puchar Świata FIA w rajdach cross-country (odnosząc 5 zwycięstw) i wygrał mistrzostwa WRC2.

Uchodził za niekwestionowanego faworyta rajdu Dakar 2016, ale ostatecznie zajął 2. miejsce. - Przed rokiem pojechaliśmy perfekcyjnie - mówi. - Wyszliśmy na prowadzenie zaraz po starcie (na 2. etapie) i odtąd już nie oglądaliśmy się za siebie. Zaliczyliśmy bezstresowe zawody. Nie musieliśmy cisnąć, a współpraca z Matthieu (Baumelem) była zupełnie bezproblemowa. Postanowiłem pozostać  przy MINI - to najlepsze rozwiązanie, by osiągnąć nasz cel - odnieść trzecie zwycięstwo. Moją ambicją jest pobić wszystkie dakarowe rekordy i mam jeszcze wiele lat, by to uczynić. Bardzo podoba mi się nowa trasa, która mi odpowiada, ponieważ nie brakuje na niej odcinków w stylu WRC. Dlaczego ostatnio startowałem w tak wielu zawodach? Bo to najlepsza droga do sukcesu - im więcej pokonujesz kilometrów, tym większe jest twoje doświadczenie. W ostatnim czasie sporo pracowałem również nad kondycją fizyczną. Jeśli chodzi o moich rywali - zarówno Carlos jak i Peterhansel są dobrymi kierowcami, ale nie obawiam się Peugeotów, bo one wciąż nie są gotowe. Groźnym rywalem może być benzynowa Toyota, zwłaszcza z De Villiersem za kierownicą. Warto również obserwować Hirvonena, który moim zdaniem uplasuje się na podium. 

W trakcie sezonu 2016 opuścił zespół X-Raid i przeszedł do teamu Toyoty. W Dakarze 2017 wraz z Ginielem De Villiersem będzie walczył o pierwsze zwycięstwo Hiluxa w rajdzie.

text: Arek Kwiecień

Joomla Templates and Joomla Extensions by JoomlaVision.Com
 

Dodaj komentarz




Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Aby dowiedzieć się więcej, czym są cookies i jak je usunąć, zobacz naszą POLITYKĘ PRYWATNOŚCI.

Akceptuję cookies na tej stronie

Polityka cookies