Historia rajdu Dakar w pigułce - 1978-2009
Thierry SabineNie byłoby "Dakaru", gdyby nie Thierry Sabine - bezgranicznie zakochany w rajdach motorowych Francuz, pomysłodawca, a później wieloletni dyrektor tej imprezy.

Legenda głosi, iż szaleńcza idea rajdu maratońskiego, którego trasa wiodłaby z centrum Europy na dalekie obrzeża Afryki, zrodziła się w jego głowie podczas trzydniowego błądzenia motocyklem po pustyni, którego zakosztował jako uczestnik rajdu Abidżan-Nicea w roku 1977. Jego przygoda skończyła się wówczas szczęśliwie - Sabine został odnaleziony, a już wkrótce potem swój pomysł zaczął wcielać w życie.

Za jego namową w ostatnich dniach grudnia 1978 roku w centrum Paryża zgromadziło się 182 śmiałków, których w krótkim czasie zdołał zarazić swym entuzjazmem. Pierwsi zawodnicy wyruszyli w kierunku stolicy Senegalu, Dakaru, jadąc trasą prowadzącą przez Algierię, Niger, Mali i Burkina Faso. Do mety dotarła tylko połowa ze stawki wszystkich zawodników... Historycznym, pierwszym zwycięzcą rajdu był Francuz Cyril Neveu, jadący Yamahą 500 XT (nie było wówczas podziału na klasy samochodów, motocykli i ciężarówek). Najlepszym autem był Range Rover kierowany przez Josepha Terbiaut.

Rok później impreza się rozrosła, a w szranki po raz pierwszy stanęły profesjonalne zespoły fabryczne. Zwycięzcą został jeden z takich teamów, załoga Freddy Kottulinsky - Gerd Löffelman jadąca protoplastą dzisiejszych Touaregów - Volkswagenem Iltisem. Odtąd już uczestnicy rajdu będą zawsze reprezentować dwie grupy: amatorów oraz zawodowców. Ci pierwsi nie mają większych szans w starciu z potentatami, których wspierają możni producenci. Bez perspektyw na odniesienie sukcesu wyruszają jednak w morderczą trasę, by zmierzyć się z własnymi słabościami w konfrontacji z bezlitosną pustynią. Dla większości z nich największym pragnieniem jest osiągnięcie mety rajdu - bez względu na ostateczne miejsce w klasyfikacji...

Rajd szybko staje się sukcesem medialnym i zarazem dobrze prosperującym interesem. Na początku lat osiemdziesiątych otrzymuje certyfikat FIA, który daje "zielone światło" dla startów zawodowców z najwyższej półki. Już w roku 1981 w zawodach uczestniczy słynny Jacky Ickx - kierowca znany z wyścigów Grand Prix i Le Mans. W rajdzie zwycięży dwa lata później, kierując terenowym Mercedesem G.

Jednak to nie auta terenowe będą wieść prym w pierwszych kilkunastu latach historii rajdu "Dakar". Aż do roku 1997, gdy w rajdzie dominować zaczyna Mitsubishi Pajero, zawody najczęściej wygrywają auta, które nie są raczej kojarzone z imprezami terenowymi. W roku 1982 zwycięża Renault 20 Turbo braci Marreau, w 1984 - Porsche 911 kierowane przez zwycięzcę z roku 1981 - Renego Metge'a, który powtarza swój sukces również dwa lata później, ale tym razem za kierownicą modelu 959. Od roku 1987 rozpoczyna się wspaniała passa Peugeota, który odnosi cztery zwycięstwa z rzędu. Najpierw za kierownicą modelu 205 swój pierwszy (i nieostatni) triumf odnosi - Rajdowy Mistrz Świata z roku 1981 - Ari Vatanen. Rok później w jego ślady idzie inny legendarny kierowca WRC (czterokrotny Mistrz Świata) - Juha Kannkunen.

W kolejnych latach fabryczni kierowcy francuskiego producenta startują modelami 405 i... wciąż niezmiennie wygrywają (Ari Vatanen w latach 1989 i 1990). W roku 1991 słynny Fin przenosi się do zespołu Citroena. Wymiana "405-tki" na "ZX-a" nie czyni na nim większego wrażenia, czego rezultatem jest jego czwarty triumf w zawodach. Citroeny ZX w "Dakarze" zwyciężają jeszcze trzykrotnie - w latach 1994-1996 z Pierrem Lartiguem za kierownicą.

Jedynymi autami terenowymi, które w tym okresie nawiązują walkę z "osobówkami", są Mitsubishi Pajero oraz Range Rovery. Pajero - późniejszy "król Dakaru" - po raz pierwszy zwycięża w roku 1985, gdy jego kierowcą jest Patrick Zanirolli. Kolejne dwa sukcesy (triumfy Huberta Auriola i Bruna Saby'ego) odnosi na początku lat dziewięćdziesiątych.

Od roku 1997 aż do 2007 (z dwuletnią przerwą, którą spowodowały zwycięstwa buggy Jeana-Louisa Schlessera) Mitsubishi jest absolutnym panem i władcą "Dakaru". Podczas ostatniej edycji Dakaru w roku 2007 kolejna, trzynasta już EVOlucja Pajero wywalczyła rekordowe siódme z rzędu (a dwunaste w ogóle) zwycięstwo, co ciekawe... nie wygrywając żadnego z oesów! Dla Volkswagena - obecnie największego rywala japońskiego koncernu - była to dotkliwa porażka.

W trzydziestoletniej historii rajdu "Dakar" jego trasa była wielokrotnie modyfikowana
, jednak przez wiele lat jej stałymi punktami było miejsce startu (Paryż) i mety (Dakar). W efekcie do zawodów organizowanych przez Thierry'ego Sabine'a na długo przylgnęła nazwa "Rajd Paryż-Dakar". Z czasem sytuacja uległa jedna zmianie, a zwyczajowa nazwa rajdu stała się już tylko umowną. Tradycja została przerwana w roku 1992, gdy zawodnicy ścigali się na trasie wiodącej z Paryża przez całą Afrykę aż do Kapsztadu w RPA. W następnych latach organizatorzy wielokrotnie zmieniali miejsce startu i mety. W roku 1995 rajd po raz pierwszy rozpoczął się poza stolicą Francji - w Granadzie. Dwa lata później zawodnicy wyruszyli z... Dakaru, by po zatoczeniu pętli znów do niego powrócić. Od 2002 roku rajd za każdym razem rozpoczyna się gdzie indziej; ostatnio start wyznaczany był w Lizbonie.

W stolicy Portugalii miała się również rozpocząć ubiegłoroczna edycja "Dakaru". 4 stycznia 2008 roku zdarzyła się jednak rzecz bez precedensu w historii tych zawodów. Tuż przed startem jego dyrektor Etienne Lavigne zakomunikował rzeszy rajdowców o odwołaniu zawodów. Powodem decyzji było zagrożenie ze strony terrorystów, którzy mieli szykować zamach na rajdową kolumnę na terenie Mauretanii. Informacja ta znalazła się na czołówkach gazet na całym świecie i była najgorętszym newsem dnia. Wielu zawodników nie mogło w to uwierzyć - niektórzy do rajdu przygotowywali się przez cały rok, inwestując w start wszystkie oszczędności...

Z początku mówiło się o końcu "Dakaru". Powstawały spiskowe teorie, jakoby organizatorzy od dawna nosili się z zamiarem odwołania edycji 2008, a nie zrobili tego wcześniej (zaoszczędzając zawodnikom przyjazdu na start do Lizbony) tylko dlatego, aby dostać odszkodowanie od towarzystwa ubezpieczeniowego. Prestiż rajdu został mocno nadszarpnięty, ale jego organizator - francuska firma A.S.O. (Amaury Sport Organisation) - nie dopuściła do upadku imprezy.

Jako zadośćuczynienie za odwołany "Dakar" w roku 2008 zorganizowała pod nazwą Dakar Series dwuczęściowy cykl jednotygodniowych maratonów. Zarówno na Central Europe Rally, który w kwietniu rozegrany został na Węgrzech i w Rumunii, jak i w PAX Rally, który odbył się we wrześniu w Portugalii, ponownie zjawiła się światowa czołówka off-roaderów niepomnych już styczniowej zawieruchy w Lizbonie. Pierwszy z rajdów zwyciężył Carlos Sainz, zaś drugi jego wielki konkurent - Stephane Peterhansel. Pojedynek legendarnych kierowców sprawił, że o "Dakarze" znów zrobiło się głośno.

A.S.O. wolało jednak nie ryzykować, przygotowując kolejną edycję rajdu na niepewnych politycznie terenach Afryki i skorzystało z zaproszeń rządów Argentyny oraz Chile, przenosząc zawody (nie wiadomo jeszcze, na jak długo) do Ameryki Południowej. Siła marketingowa rajdu okazała się ogromna, bowiem listy startowe zapełniły się błyskawicznie, w tym nazwiskami kierowców z najsilniejszych teamów fabrycznych.

Kłopoty "Dakaru" próbował wykorzystać słynny Hubert Auriol - niegdysiejszy zwycięzca tej imprezy, a później wieloletni jej dyrektor. Gdy A.S.O. zdecydowało się na przeniesienie imprezy do Ameryki, Auriol ogłosił powstanie nowego rajdu - Africa Race, ze startem w Europie i metą w... Dakarze. Sławne nazwiska (do Auriola dołączył później niemniej znany Rene Metge) i "klasyczna" trasa przez afrykańskie pustynie sprawiły, że kierowcy zaczęli rozważać start w konkurencyjnej imprezie. Decyzję taką podjął m.in. dwukrotny zwycięzca "Dakaru" Jean-Louis Schlesser. W styczniu 2009 obie imprezy odbywały niemal w tym samym czasie, ale nowy rajd póki co nie odebrał Dakarowi ani zawodników (poza Schlesserem i De Rooyem), ani kibiców, ani dziennikarzy. Schlesser bez najmniejszego wysiłku wygrał, ale fakt ten odnotowali chyba tylko najzagorzalsi kibice off-roadu.

Tymczasem Dakar
- mimo światowego kryzysu finansowego i przenosin w nowe miejsce - miał się nadzwyczaj dobrze. Nowa trasa, nieznane tereny, tłumy rozentuzjazmowanych kibiców, a przede wszystkim absolutna czołówka światowego off-roadu sprawiły, że o amerykańskim Dakarze znów było bardzo głośno. Dakar ponownie był areną zmagań najlepszych kierowców cross-country. Zapowiadany pojedynek pomiędzy Mitsubishi, który całkowicie zdominował rywalizację w ostatnich latach, a pretendującym do mistrzowskich laurów Volkswagenem, nie był jednak aż tak emocjonujący. Mitsubishi, które do walki wystawiło Racing Lancery z nowym silnikiem Diesla, nie nawiązało walki z dopracowanymi w każdym szczególe race Touaregami. W czasie rajdu kolejno odpadały gwiazdy japońskiego producenta; do mety dotrwał jedynie Nani Roma, który zajął dopiero 10. lokatę (kompromitacja w Ameryce i zaostrzający się kryzys finansowy wkrótce zaowocował oświadczeniem Mitsubishi o wycofaniu się ze startów w Dakarze). Volkswagen całkowicie zdominował rajd. Na kilka dni przed końcem całe podium należało do Touaregów. Nieszczęśliwy wypadek Sainza sprawił, że zawody wygrał dość niespodziewanie Giniel de Villiers, a Mark Miller był drugi. Na podium wdrapał się jeszcze Robby Gordon.

My zapamiętamy Dakar 2009 jako absolutnie najszczęśliwszy w historii startów Polaków. Kapitalną, 5. lokatę w klasie samochodów zajął Krzysztof Hołowczyc, a na 3. miejscu w klasyfikacji generalnej quadów uplasował się Rafał Sonik; warto też wspomnieć o 2. lokacie Czachora na I etapie zawodów.

text: Arek Kwiecień

Joomla Templates and Joomla Extensions by JoomlaVision.Com
 

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież



Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Aby dowiedzieć się więcej, czym są cookies i jak je usunąć, zobacz naszą POLITYKĘ PRYWATNOŚCI.

Akceptuję cookies na tej stronie

Polityka cookies