Z wizytą u Łokera – dzień z życia Dakarowca
Występ w Dakarze to przedsięwzięcie, o którym wielu marzy, ale na który stać niewielu (również w sensie dosłownym). Wielu zawodników poświęca cały rok na znalezienie sponsorów, zdobycie odpowiedniego pojazdu, zgromadzenie budżetu i opłacenie wpisowego, zapominając o sprawie być może najważniejszej – treningu. Jazdy testowe i starty w zawodach to nie wszystko. Prawdziwi profesjonaliści trenują przez cały rok, podporządkowując nawet codzienne życie Dakarowi.

ZOBACZ TAKŻE: Łukasz Łaskawiec zapowiada walkę o zwycięstwo w Dakarze 2013 | Łoker szlifuje formę przed Dakarem 2013 | Niełaskawy dla rywali – rozmawiamy z Łukaszem "Łokerem" Łaskawcem

Łukasz Łaskawiec, zdobywca 3. miejsca w klasie quadów na Dakarze 2011, jest znakomitym exemplum sportowca, dla którego kolejny Dakar zaczyna się z chwilą przekroczenia mety poprzedniej edycji zawodów. 22-latek spod Krakowa marzy o wspięciu się na sam szczyt Dakarowego podium, co być może uda mu się dokonać już za 2 tygodnie. Jego sukcesy okupione są jednak codzienną, ciężką pracą i wyrzeczeniami, o czym przekonaliśmy się, obserwując z bliska jeden z jego dni powszednich.  

Oczywiście każdy dzień bywa inny, ale wszystkie podporządkowane są Dakarowi. Idealny dzień Łukasz rozpoczyna godzinną przebieżką, która poprawia jego wytrzymałość i kondycję. Później przychodzi czas na pracę („Niestety nic nie ma za darmo”...), ale jeśli obowiązki zawodowe mu na to pozwalają, chętnie większość dnia spędza... w swoim warsztacie, dłubiąc przy quadach. Znając każdą śrubkę swego pojazdu, na rajdowych trasach czuje się dzięki temu dużo bezpieczniej, gdy w odróżnieniu od wielu rywali potrafi samodzielnie usnąć usterkę, znajdując się nawet na środku pustkowia. Co tu dużo mówić – w tym roku Łukasz własnoręcznie przebudował i wyposażył swą Yamahę, którą będzie walczył o zwycięstwo. To gwarancja, że nic nie powinno go zaskoczyć.

Stałym elementem każdego dnia jest trening popołudniowy. 2-3 razy w tygodniu są to ćwiczenia pod okiem profesjonalnego trenera na siłowni. W pozostałe dni Łukasz jeździ na basen lub zalicza dłuższe sesje biegowe i aktywność w terenie, zgodnie z planem treningów. Jak każdy sportowiec nie zapomina również o obowiązkowym odpoczynku – przemęczony organizm nie rozwija się i jest podatny na kontuzje. Dlatego mniej więcej raz w tygodniu (w zależności od okresu przygotowawczego) w planie treningowym jest również... dzień laby.

A skoro o wypoczynku mowa – Łoker startując w wielu cyklach zawodów przez cały rok (m.in. Puchar Świata, Mistrzostwa Europy i Polski), na prawdziwe wakacje ma czas wyłącznie po powrocie z Dakaru. Jego organizm jest zresztą wówczas tak wymaltretowany, że o niczym innym poza roztrenowaniem nie może być mowy. – Gdy wróciłem z mojego pierwszego Dakaru, byłem tak zmęczony, że przez dwa tygodnie spałem niemal non stop – opowiada Łukasz. – Po Dakarze odpoczynek jest konieczny, muszę się zregenerować. Dlatego mniej więcej do końca lutego daję sobie „wolne”, a potem znów ruszam z przygotowaniami.    

Paradoksalnie jeden z najlepszych quadowców na świecie na co dzień... w ogóle nie trenuje jazdy czterokołowcem. – W sezonie 2012 miałem tyle startów, że dodatkowego treningu zwyczajnie nie potrzebowałem – mówi. – Przez cały rok pokonałem na quadzie blisko 30 tysięcy kilometrów. Pod tym względem moi rywale chyba nie są w stanie mi dorównać. Na co dzień skupiam się więc na treningu wytrzymałościowym i sprawnościowym. Ponadto latem pływam na skuterze wodnym i jeżdżę (rzadko z braku czasu) motocyklem, zimą lubię poszaleć na skuterze śnieżnym. Generalnie ciągnie mnie do sportów zdominowanych przez szybkość i adrenalinę...     

W codziennych przygotowaniach pomaga Łokerowi doświadczony trener personalny Bartosz Skwarczek, który odpowiada za jego rozwój fizyczny, mentalny i właściwą dietę. Swojemu podopiecznemu nie szczędzi komplementów: – Łukasz jest bardzo skromny i wygląda może niepozornie, ale ma ogromny talent i sumiennie, ciężko pracuje na swój sukces – mówi. – Dużo od niego wymagam, a on bez słowa sprzeciwu wykonuje moje polecania.

Łoker od trzech lat jest regularnym gościem siłowni, ale nie imponuje muskulaturą kulturysty. Co więcej nie zmienia się również jego waga, która nieustannie oscyluje w granicach 70 kg. To wszystko dlatego, że w jego treningu nie o wielkość mięśni chodzi, ale o realną siłę i wytrzymałość, które czynią z niego mistrza ATV. - Na początku stosowaliśmy trening ogólnorozwojowy, tak aby mieć podbudowę pod dalsze działania - wyjaśnia Bartosz Skwarczek. - Potem rozpoczęła się praca nad siłą, gibkością i wytrzymałością. Zbyt duże mięśnie to dodatkowy ciężar, który tylko przeszkadza w prowadzeniu quada. W każdym zawodowym sporcie wszystko musi być „w sam raz”. Ćwiczenia opracowałem, dogłębnie poznając wcześniej specyfikę ścigania się w terenie. Dlatego między innymi w naszym treningu jest dużo ćwiczeń rozwijających równowagę, balans, „czucie” quada. Pracujemy nad konkretnymi grupami mięśniowymi: grzbietu, ud czy tricepsów. Stosuję trening zrównoważony, by perfekcja jednego z elementów nie została zniweczona niedoskonałością innego. To odpowiada specyfice Dakaru, gdzie nie chodzi o to, by nieustannie wyciskać z siebie maksimum, co niemal na pewno w czasie 14-dniowego rajdu skończy się awarią bądź kontuzją, ale konsekwentnie walczyć, wykorzystując 90% możliwości. 

Obok treningu nie mniej ważna w życiu profesjonalnego sportowca jest właściwa dieta. Nie ma w niej miejsca na jedzenie „śmieciowe” z fastfoodów. Żywność musi być zdrowa i pełnowartościowa,  zapewniając odpowiednią ilość białka, węglowodanów, „dobrych” tłuszczów, witamin i minerałów. Przykładowy obiad? Ryż z kurczakiem, rybą lub chudą wołowiną, uzupełniony warzywami i olejem z ostu. W menu pojawia się ciemne pieczywo, makarony, płatki owsiane, ser biały, a nawet... stek argentyński. Nieodzowne jest również korzystanie ze sprawdzonych odżywek białkowych dla sportowców.

Trener Łokera zawodowo zajmujący się coachingiem dba również o przygotowanie psychiczne  swego podopiecznego do zawodów. Autorski program przystosowany do konkretnej osoby uczy go motywacji i umiejętności radzenia sobie w sytuacjach kryzysowych, w których jego rywale dają za wygraną. - Łukasz jest znakomitym sportowcem, czego świadectwem są jego wyniki – mówi Bartosz Skwarczek. - Jestem o tym przekonany, bo doskonale znam go również osobiście. Czy mógłby być jeszcze lepszy? Oczywiście. Łukasz ma dopiero 22 lata i choć zdobył w tym roku tytuły Mistrza Świata i Europy oraz Puchar Polski, to wciąż widzę u niego ogromny potencjał i wymagam coraz więcej. Z czasem na pewno się jeszcze wzmocni fizycznie i wzbogaci swe doświadczenie. W przyszłości ma szansę stać się zawodnikiem kompletnym!

Text i foto: Arek Kwiecień / Sigma Pro

W domu...

W warsztacie...

Na treningu...


W siłowni...
Joomla Templates and Joomla Extensions by JoomlaVision.Com
 

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież



Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Aby dowiedzieć się więcej, czym są cookies i jak je usunąć, zobacz naszą POLITYKĘ PRYWATNOŚCI.

Akceptuję cookies na tej stronie

Polityka cookies