Rozgrzewka przed Atacamą - podsumowanie etapu VIII

Po zasłużonym dniu odpoczynku w niedzielę zawodnicy wystartowali do 294-kilometrowego oesu, który miał być rozgrzewką przed najtrudniejszymi w tym roku etapami. Dość krótki odcinek okazał się nie taki łatwy. Problemy mieli m.in. Jonah Street oraz Jakub Przygoński. Po raz kolejny świetnie spisał się Cyril Despres, który awansował już na trzecie miejsce w „generalce”.

Text: Arek Kwiecień Zdjęcia: Mitsubishi, Volkswagen, www.orlenteam.pl, BMW, A. Chaco, C. Barreira, D. Castilho


Większość trasy biegła górskimi, krętymi drogami o sypkiej nawierzchni, która powodowała, że wielu zawodników walczyło, aby nie wypaść na pobocze lub – co gorsza – nie wylądować na... kaktusie. Specyfika odcinka najbardziej odpowiadała byłym kierowcom WRC, którzy nierzadko spędzili całą karierę na takich właśnie trasach. Jak ryba w wodzie czuł się zwłaszcza były Mistrz Świata WRC – Carlos Sainz, któremu honor nie pozwalał w niedzielę przegrać z innym zawodnikiem.

W Dakarze startuje jednak również wielu innych ex-WRC-owców, którzy również mieli okazję wyszaleć się, przypominając sobie wcześniejsze latach swoich karier. Drugi czas wykręcił były Mistrz Niemiec Dieter Depping, a siódme nasz Krzysztof Hołowczyc. – To był bardzo trudny etap – komentował na mecie Polak. - Dużo się napracowałem. Namachałem się kierownicą i trzeba było też dużo hamować, bo to był taki oes rodem z Portugalii. Raz się zgubiliśmy na trzy-cztery minuty, ale w naszej sytuacji to nie jest wielki problem. Cały czas trzymamy swoje miejsce. Stawka już się ustaliła. Na początku rajdu nawet nie marzyłem, że będę tak wysoko. Niestety trudno rywalizuje się z rajdówkami z silnikiem Diesla.

Hołowczyc zajmuje obecnie szóstą lokatę w klasyfikacji generalnej ze stratą blisko półtorej godziny do Robbiego Gordona, który jest piąty, i z przewagą ponad pół godziny nad Norwegiem Tollefsenem. Choć na czele klasyfikacji  trzy pierwsze miejsca niezmiennie okupują kierowcy Volkswagena, nic jeszcze nie jest pewne. Zaledwie pół godziny od liderującego „El Matadora” traci Nani Roma z Mitsubishi, a i półtoragodzinna strata Robbiego Gordona w perspektywie wielusetkilometrowych etapów przez Atacamę nie wydaje się wielka.

- Na rajdach zawsze zdarzają się niespodzianki – stwierdza nieustępliwy Roma, który na kolejnym etapie z rzędu musiał zmieniać przebite koło. - Teraz czekają nas dwa lub nawet trzy trudne dni. Wszystko jeszcze może się zmienić. Podobnego zdania jest zresztą Carlos Sainz: - Jak długo rajd się nie skończył, tak długo nic nie jest pewne. Dziś po raz pierwszy jechaliśmy po prawdziwych drogach. Tak naprawdę to dzisiejszy etap bardzo przypominał tradycyjny oes w stylu WRC. Nareszcie mogliśmy się wyszaleć. Zajmujemy pozycję lidera i bardzo chcemy zwyciężyć w Dakarze. A najważniejsze, aby wygrał Volkswagen. Ściskam kciuki i mam nadzieję, że dalej będzie również dobrze.

W klasie motocykli kolejny dobry występ zaliczył Cyril Despres. Na mecie jednak osiągnął przewagę tylko półtorej minuty nad liderem Markiem Comą, do którego wciąż traci ponad półtorej godziny, ale z powodu kłopotów Amerykanina Jonaha Streeta, który jedzie z kontuzją nadgarstka, Francuz awansował już na trzecie miejsce.  

Bardzo dobrze w pierwszej części odcinka prezentował się Jakub Przygoński, który w pewnym momencie był nawet siódmy. Potem jednak spadł w dół klasyfikacji. – To był płaski etap, szutrowe drogi, a tylne koło jechało cały czas w uślizgach. Z początku jechało mi się bardzo dobrze – opowiadał motocyklista Orlen Teamu. - Wszystko było dobrze, ale niestety w drugiej części zabłądziłem. Około pół godziny jeździłem między kaktusami. Jestem z tego niezadowolony. Oprócz tego w drugiej części etapu zepsuł mi się tylni amortyzator. To nie był udany dzień, najważniejsze jednak, że jestem na mecie. Wymienimy amortyzator, a jutro przystąpię do pustynnej rywalizacji.

Pomimo kłopotów Polak zdołał utrzymać wysokie 14. miejsce w klasyfikacji generalnej. Dwa „oczka” niżej plasuje się Jacek Czachor, który większość niedzielnego etapu pokonał, jadąc z awarią hamulca. Na 33. miejsce w „generalce” awansował trzeci z Polaków Krzysztof Jarmuż. – Te wszystkie zakręty były bardzo niebezpieczne – mówił na mecie. – Ciężko było utrzymać tor jazdy, ale jakoś dałem radę. O dużym przyspieszaniu nie było mowy, ale reszta była OK.

Wycofanie się z rajdu Joana Manuela Gonzaleza oraz Christophe’a Declercka spowodowało, że głównym faworytem do zwycięstwa w klasie quadów jest obecnie czterokrotny triumfator Dakaru – Czech Josef Machacek. W rajdzie jedzie już zresztą tylko 14 kierowców – blisko połowa zrezygnowała. Niedzielny etap wygrał Machacek przed Marcosem Patronellim i Hubertem Deltrieu. Rafał Sonik finiszował na piątej pozycji i w generalce wciąż zajmuje trzecią lokatę. Do Czecha Polak ma blisko trzy godziny straty, ale do Patronelliego już tylko 25 minut.  

Rywalizację ciężarówek na niedzielnym etapie wygrał Gerard De Rooy z niedużą przewagą nad Vladmirem Chaginem i Alesem Lopraisem. W „generalce” bez zmian: prowadzi Kabirov przed Chaginem i De Rooyem. Grzegorz Baran, Izabela Szwagrzyk i Grzegorz Simon etap ukończyli dopiero na 55. pozycji ze stratą ponad półtorej godziny do zwycięzcy, ale mimo to polska załoga awansowała na 23. miejsce w „generalce”.

W poniedziałek Dakar wkracza w decydującą fazę. Na zawodników czekają teraz trzy najtrudniejsze etapy wiodące przez pustynię Atacama i z odcinkami na wysokości 4700 m n.p.m.  

Text: Arek Kwiecień Zdjęcia: Mitsubishi, Volkswagen, www.orlenteam.pl, BMW, A. Chaco, C. Barreira, D. Castilho


Joomla Templates and Joomla Extensions by JoomlaVision.Com
 

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież



Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Aby dowiedzieć się więcej, czym są cookies i jak je usunąć, zobacz naszą POLITYKĘ PRYWATNOŚCI.

Akceptuję cookies na tej stronie

Polityka cookies