Rafał Sonik ma szansę na historyczny wynik w rajdzie Dakar

W czasach, gdy quady są jednym z najpopularniejszych prezentów pierwszokomunijnych, mało kto pamięta, że jeszcze dziesięć lat temu w Polsce pojawienie się takiego pojazdu na drodze było sensacją nie mniejszą niż lądowanie UFO. Jednym z pierwszych, który docenił niepospolite możliwości dziwnych czterokołowców i był pionierem sportu ATV, był Rafał Sonik, który dziś walczy o historyczny wynik w rajdzie „Dakar”.


text: Arek Kwiecień zdjęcie: A. Chaco

Rafał Sonik odkrył quady jeszcze w latach dziewięćdziesiątych, gdy w Polsce były niemal zupełnie nieznane. Popularyzacja tych egzotycznych pojazdów stała się odtąd jego hobby – na co dzień jest poważnym biznesmenem, ale gdy tylko rozpoczyna się weekend, garnitur zamienia na oblepione błotem kask i kombinezon. - Dlaczego quady? Bo nie ma pojazdu bardziej uniwersalnego. To wolność w rodzaju tej, którą niegdyś dysponowali tylko kowboje - stwierdza z przekonaniem. - Bez względu na porę roku, warunki pogodowe czy teren quad poradzi sobie wszędzie.

W roku 2001 Rafał Sonik zgromadził podobnych do siebie zapaleńców, z którymi wspólnie założył Polskie Stowarzyszenie Czterokołowców ATV Polska z siedzibą w Krakowie. W demokratycznych wyborach został wybrany prezesem, a funkcję tę pełni już od dwóch kadencji. Dzięki stowarzyszeniu, właściciele quadów – zamiast rozjeżdżać lasy i górskie szlaki – mogą dziś brać udział w zawodach organizowanych przez Polski Związek Motorowy, walcząc o tytuły w rajdach enduro, motocrossie, cross-country i supermoto w klasach 2K i 4K (quadów z napędem na jedną i dwie osie).

Rafał Sonik okazał się zresztą jednym z najbardziej utalentowanych (i utytułowanych) zawodników. Na swym koncie ma m.in. pięć zwycięstw w Mistrzostwach Polski w rajdach enduro (2003, 2004, 2005, 2007 i 2008), a także tytuł Mistrza Polski w Motocrossie Quadów (2005). Od 2002 roku jest kapitanem zespołu ATV Polska, który co roku występuje na nieoficjalnych Mistrzostwach Świata (oficjalnych nie ma), organizowanych we francuskim Pont de Vaux. Najlepsze dotąd miejsce to 27. w roku 2002. W tegorocznym rajdzie „Dakar” startuje jako pierwszy Polak na quadzie. Choć jest debiutantem zajmuje doskonałą trzecią lokatę. W zawodach korzysta ze wskazówek dużo bardziej doświadczonych Jacka Czachora i Marka Dąbrowskiego z Orlen Teamu. – Obaj, zarówno Marek, jak i Jacek, który ukończył osiem edycji „Dakaru”, a więc wszystkie, w których brał udział, namawiali mnie na ten start – mówi. – Przede wszystkim chcę tu jak najwięcej się nauczyć. I oczywiście dojechać do mety w Buenos Aires.

Pojazdem Rafała Sonika jest sportowy quad Yamaha Raptor 700 z napędem na tylną oś, który został odpowiednio zmodyfikowany i wzmocniony, aby wytrzymać trud maratonu o długości blisko 10 tysięcy kilometrów prowadzącego przez najsuchsze miejsce na ziemi – chilijską pustynię Atacama oraz najwyższe góry Ameryki – Andy. Raptora wyposażono m.in. w dodatkowe zbiorniki paliwa (łącznie quad przewozi 47 litrów benzyny), skrzynkę narzędziową i zbiornik wody pitnej. Choć jazda na quadzie jest bardziej komfortowa niż na motocyklu, kierowca narażony jest na podobne niebezpieczeństwa, a jego pojazd ma znacznie trudniejsze zadanie od motocykla czy samochodu. W porównaniu z jednośladami nie jest aż tak zwinny i musi wybierać własny tor jazdy. Dużo łatwiej go uszkodzić niż samochód – jest niżej zawieszony, nie ma klatki bezpieczeństwa ani rozbudowanych zderzaków. Jak trudnym zadaniem jest start czterokołowcem w rajdzie „Dakar”, najlepiej świadczy fakt, że w połowie rajdu już blisko połowa zawodników z klasy ATV się wycofała – wśród nich m.in. zwycięzca z roku 2006 Juan Manuel Gonzalez. Procentuje doświadczenie: w zawodach prowadzi obecnie czterokrotny zwycięzca tego rajdu, Czech Josef Machacek. Trzecie miejsce debiutującego Rafała Sonika, którego Raptora omijają jak na razie poważniejsze awarie, nie jest dziełem przypadku – południowoamerykański „Dakar” specyfiką trasy przypomina w pewnym stopniu rajdy enduro, w których Polak jest prawdziwym mistrzem.

Start w rajdzie „Dakar” często porównywany jest do wyprawy na Everest czy żeglugi wokół kuli ziemskiej. Jego uczestnicy, choć teoretycznie walczą o pierwsze miejsce w klasyfikacji, ponad to przedkładają sam fakt udziału w wydarzeniu. Na zwycięstwo szansę mają bowiem tylko zawodowcy sponsorowani przez możne „fabryki” – jest ich dziesięciu, może kilkunastu. Kilkuset pozostałych startuje w „Dakarze” wyłącznie dla przygody i chęci zmierzenia się z własnymi słabościami. Po raz pierwszy zawody te zorganizowane zostały na przełomie lat 1978 i 1979, a ich pomysłodawcą był Francuz Thierry Sabine. Legenda głosi, iż szaleńcza idea rajdu maratońskiego, którego trasa wiodłaby z centrum Europy na dalekie obrzeża Afryki, zrodziła się w jego głowie podczas trzydniowego błądzenia motocyklem po pustyni, którego zakosztował jako uczestnik rajdu Abidżan-Nicea w roku 1977. Jego przygoda skończyła się wówczas szczęśliwie - Sabine został odnaleziony, a już wkrótce potem swój pomysł zaczął wcielać w życie.

Tegoroczna edycja rajdu jest już trzydziesta pierwsza. Od 2000 roku obok samochodów, motocykli i ciężarówek w zawodach startują również quady. Po odwołaniu „Dakaru” 2008, którego powodem było zagrożenie terrorystyczne w Mauretanii, zawody przeniesiono do Argentyny i Chile, gdzie pustynię Sahara zastąpiła nie mniej groźna Atacama. We wtorek, na dziesiątym etapie, na zawodników czeka najtrudniejsze zadanie – blisko 670-kilometrowy odcinek specjalny, który może okazać się decydujący dla końcowych wyników imprezy. Rafał Sonik ma ogromną szansę na wywalczenie historycznego rezultatu – jako pierwszy Polak może uplasować się na podium klasyfikacji generalnej rajdu.

text: Arek Kwiecień zdjęcie: A. Chaco

Joomla Templates and Joomla Extensions by JoomlaVision.Com
 

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież



Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Aby dowiedzieć się więcej, czym są cookies i jak je usunąć, zobacz naszą POLITYKĘ PRYWATNOŚCI.

Akceptuję cookies na tej stronie

Polityka cookies